photo1 photo1 photo1 photo1 photo1 photo1 photo1 photo8 photo9 photo10

Operacja Dzika Afryka 2012

niedziela 8.07.2012

Operacja Dzika Afryka, czyli jak zostałam zastępczą mamą małego nosorożca

oooo Wolontariat za każdym razem daje mi szansę na zdobycie nowego doświadczenia i uczynienie przy tym czegoś pożytecznego. To także znakomity sposób, aby poznać prawdziwą cząstkę miejsca, do którego się pojechało. Świat, w jakim się znalazłam, pracując w sierocińcu na Czarnym Lądzie, zatrwożył mnie opłacanym okrucieństwem, które niszczy wszechobecne piękno przyrody. A jednak zakochałam się w Afryce. I to od pierwszego dnia, kiedy zostałam mamą osieroconego nosorożca i opowiedziałam się tym sposobem po stronie dzikich zwierząt w brutalnej wojnie z kłusownikami na życie kontra bogactwo.

ooooAle od początku – moja podróż zaczęła się w Kapsztadzie, jednym z najpiękniejszych miast na świecie. Poznając jego walory turystyczne, odkryłam też tę ciemną stronę. W pobliskim parku dwa okaleczone nosorożce właśnie przechodziły długą i ciężką rekonwalescencję. Mają szczęście, że w ogóle przeżyły napaść kłusowników, gdyż zazwyczaj kończy się to śmiercią. Ich róg ma obecnie olbrzymią wartość na czarnym rynku, a wszystko to ze względu na stare wierzenia w medycynie chińskiej, iż jakoby ma leczyć nowotwory (co jest oczywiście dalekie od prawdy). Nosorożce mają bardzo twardą i grubą skórę, a rany tych dwóch są bardzo głębokie i ciężko się goją. Zdjęcie przedstawia zwierzęta dwa miesiące po tragedii, więc możecie ocenić sami, jak wielka krzywda została im wyrządzona.

ooooWówczas jeszcze nie wiedziałam, że wkrótce będę miała okazję osobiście pomóc tym cudownym roślinożercom. Kiedy dojeżdżałam do Moholoholo Wildlife Rehab Centre, tuż przed samochodem przebiegł rozbrykany, mały nosorożec, a zaraz za nim zmachana opiekunka. Nie mając pojęcia, co mnie czeka, byłam już pewna, że trafiłam we właściwe miejsce.

ooooMała Danny miała wówczas ledwie miesiąc i była sierotką. Jej biologiczną matkę postrzelili właśnie kłusownicy, więc teraz opiekę przejmowały nad nią zastępcze matki, które zmieniały się co pewien czas. Dzięki temu nosorożec nie przyzwyczajał się za bardzo do konkretnej osoby – w końcu docelowo ma powrócić kiedyś na wolność. Miałam to szczęście być jedną z opiekunek Danny, chociaż wiązało się to z wieloma wyrzeczeniami.

ooooCo drugą noc, na zmianę z inną wolontariuszką, spędzałyśmy z maleństwem. Odłączenie od matki to dla niej duży stres, więc potrzebowała stałej opieki, a także leków profilaktycznych przeciw wrzodom żołądka, które dostawała razem z mlekiem. Przyznaję, że apetyt miała olbrzymi. Karmiłam ją dokładnie co 3 godziny przez całą dobę specjalną mieszanką dla źrebiąt. Trzeba dodać, że nosorożce swą anatomią i fizjologią najbardziej podobne są właśnie do koni.

ooooW ciągu dnia biegałyśmy z Danny za antylopami i zażywałyśmy błotnych kąpieli – mała za nic nie chciała robić tego beze mnie. Uczyłam się rozróżniać dźwięki, jakie wydaje kiedy jest głodna, a jakie, gdy jest podekscytowana. Po paru dniach umiałam już odpowiadać na te chrumkania i prychania w jej języku. W końcu po całym dniu zabawy, pełna nowych wrażeń padała ze zmęczenia, a dla mnie to była ta chwila, kiedy mogłam odpocząć. Mała zawsze kładła swój łepek na moich kolanach szukając bliskości i pochrapywała delikatnie. Kiedy zaszło słońce i zostawałyśmy same, bo wszyscy wolontariusze byli już w swoich pokojach, wtedy wsłuchiwałam się w życie buszu, które nigdy nie cichnie. Nieustające cykanie świerszczy tudzież innych owadów co i rusz przerywało złowieszcze pohukiwanie sowy, wycie hien lub nawoływania lwów. I muszę przyznać, że był to dla mnie najpiękniejszy czas spędzony w Afryce, za którym do dziś bardzo tęsknię.

ooooW ośrodku, w którym pracowałam, przebywała jeszcze jedna samica nosorożca, ale innego gatunku. Moja podopieczna jest nosorożcem białym, podczas gdy dwuletnia Dela to nosorożec czarny. Kiedyś także została osierocona, ale teraz jest już gotowa do wypuszczenia na wolność i czeka na akceptację z parku. Do tego czasu jest ulubienicą wszystkich wolontariuszy, chociaż nieświadoma swojej masy, potrafi niekiedy zrobić krzywdę.

ooooW Afryce bogactwo i różnorodność świata dzikich zwierząt jest ogromne, dlatego również w Moholoholo spotkałam się z wieloma innymi gatunkami. Łączyło ich jedno – przeszłość, w której człowiek brutalnie zabrał im to, co najcenniejsze, czyli wolność.

ooooKiedy pewien rolnik postrzelił lamparcicę, dostrzegł, że z jej sutków kapie mleko. Na szczęście odszukał młode, choć przeżyła tylko jedna. Kocica do końca życia pozostanie w ośrodku, ponieważ wychowana przez ludzi, nie potrafi polować.

ooooJedna z lwic straciła palec zaplątując się w sieci kłusowników. Natychmiastowa pomoc i szybka rehabilitacja pozwoliły na szybki powrót do zdrowia. Niestety, mimo to, stado nie zaakceptowało już lwicy. Również ona resztę swoich dni spędzi na wybiegu.

ooooJak widać, na miejscu spotykaliśmy się z bardzo wieloma różnymi przypadkami, a w pracy wolontariusza żaden dzień nie jest taki sam. Podczas mojego pobytu miałam okazję szczepić gepardy przy użyciu specjalnej broni. Podczas porannych spacerów uczyłam się tropić dzikie zwierzęta, rozpoznawać ich ślady i odchody oraz analizować nawet najdrobniejsze szczegóły w buszu. Miałam także okazję robić sekcję słonia i poznać wnętrze tych osobliwych roślinożerców. Naszymi najczęstszymi pacjentami były antylopy. Pomagałam weterynarzowi w założeniu opatrunku usztywniającego, kiedy młoda samiczka złamała nogę. Zaś innym razem robiliśmy badanie rektalne, aby sprawdzić, czy jest w ciąży.

ooooO mojej przygodzie życia w Afryce mogłabym opowiadać bardzo długo, gdyż spędziłam tam przepiękne i bardzo emocjonujące dni. Jednak to z Danny rozstanie było najcięższe. Dzięki niej poznałam z bliska, jak delikatne i czułe są nosorożce. Jednak jeśli będą ginąć w takim tempie jak teraz, to już za 40 lat mogą zniknąć całkowicie z naszej Ziemi. Dlatego mam nadzieję wrócić kiedyś na Czarny Ląd aby chronić jego dzikie piękno – zanim będzie za późno.



Natalia Rożniewska

www.projectwildlife.wordpress.com


Copyright © 2009 – Wydział Medycyny Weterynaryjnej. -Logowanie -Kontakt z adminem - Twoje IP:

Wszelkie znaki graficzne użyte w serwisie stanowią własność odpowiednich instytucji i zostały użyte wyłącznie w celach informacyjnych